Frakcja Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin w Radzie m. Wilna wydała 20 stycznia oświadczenie, reagując na artykuł mera Wilna Valdasa Benkunskasa, zatytułowany „Jak zwiększamy przejrzystość polityki gruntowej i co nam w tym przeszkadza?”, który został opublikowany 15 stycznia 2026 r. na portalu „Delfi” w rubryce „Nuomonių ringas” (Ring opinii).
Frakcja przypomina, ze będące własnością obywateli Republiki Litewskiej nieruchomości (ziemia, lasy i zbiorniki wodne) zostały znacjonalizowane 22 lipca 1940 r. zgodnie z ustawami ZSRR (LSRR). Ustawa o przywróceniu praw własności obywateli Republiki Litewskiej do zachowannych nieruchomości stanowi, że ziemia jest zwracana obywatelom w naturze w dotychczasowym miejscu. W przypadkach, gdy ziemia jest zaliczana do gruntów podlegających wykupieniu przez państwo, a także gdy zwrot ziemi w naturze w dotychczasowym miejscu jest niemożliwy, obywatelom wypłacana jest ustalona przez państwo rekompensata lub przyznawana jest działka pod indywidualną zabudowę w innym miejscu.
„W dniu 2 stycznia 2024 r. mer Wilna wydał zarządzenie nr 955-1/24, w którym stwierdził, że na terytorium Samorządu m. Wilna nie ma już wolnych gruntów państwowych, na których można by było zaprojektować działki do zwrotu w naturze, jak również działki pod indywidualną zabudowę w ramach przywrócenia praw własności. W ten sposób w Samorządzie m. Wilna ogłoszono zakończenie projektowania działek. Innymi słowy, mer jednostronnie i całkowicie bezpodstawnie zdecydował, że zwrot ziemi w Wilnie został zakończony i żadne działki pod zwrot ziemi w mieście nie będą już formowane. Zgodnie z propozycją mera Narodowa Służba Ziemi przy Ministerstwie Środowiska otrzymała polecenie rozwiązywania kwestii przywrócenia praw własności w inny przewidziany w ustawie sposób, tj. poprzez zaoferowanie obywatelom rekompensat pieniężnych. Wysokość tych rekompensat wynosi 2 892 euro za 1 ha posiadanej w Wilnie ziemi” – czytamy w oświadczeniu frakcji AWPL-ZChR w Radzie stołecznej.
Radni polskiej frakcji zwracają uwagę na to, że Narodowa Służba Ziemi rozpoczęła ten proces faktycznie jednostronnie – bez zgody pretendentów, podejmując decyzje o wypłacie rekompensat pieniężnych i przelewając środki na rachunek depozytowy notariusza.
„Mer taką swoją decyzję nazwał „zwiększaniem przejrzystości polityki gruntowej”. Chociaż w Wilnie nadal istnieje fundusz wolnych gruntów i z naruszeniem przepisów prawnych zobowiązujących samorząd do formowania wolnych działek w celu przywrócenia praw własności, podjęta została polityczna i prawnie nieuzasadniona decyzja o dalszym nieformowaniu i niezwracaniu działek pretendentom” – zaznacza frakcja AWPL-ZChR. I podkreśla, że takie działania są niezgodne z prawem, samorząd bowiem ma obowiązek formowania wolnych działek w celu przywrócenia praw własności. Bo odmowa takiego działania jest możliwa tylko w przypadku, gdy zgodnie z procedurą określoną w przepisach prawnych terytorium to jest zaliczane do gruntów wykupywanych przez państwo. We wszystkich innych przypadkach samorząd ma obowiązek formowania działki do zwrotu w naturze.
„Decyzje mera naruszają podstawowe prawa człowieka – prawo do prywatnej własności i prawo do odzyskania nieruchomości znacjonalizowanych w okresie sowieckim. Mer opiera te decyzje na nieuzasadnionych przykładach, twierdząc, że pretendenci rzekomo stają się czasami spekulantami. Jednak wykonywanie przypisanych samorządowi samodzielnych funkcji nie może opierać się na przypuszczeniach czy niepotwierdzonych twierdzeniach. Można odnieść uzasadnione wrażenie, że mer reprezentuje interesy nie społeczeństwa, lecz określonych grup interesów” – czytamy w oświadczeniu.
„Mer publicznie twierdzi, że zarządzenie zostało zaskarżone do sądu i podkreśla: „Największym problemem jest to, że zamiast zakończyć proces zwrotu ziemi, utknęliśmy teraz w sądach. Sprawy sądowe trwają już trzeci rok i nie posuwają się do przodu”. Jednak mer sam przyznaje, że zamierzał zakończyć proces zwrotu ziemi jednym zarządzeniem, tj. jednostronnie zdecydować, że działki obywatelom nie będą więcej zwracane” – podkreślają radni polskiej frakcji.
Zwracają uwagę na to, że każdy obywatel ma prawo do niezależnego i bezstronnego sądu.
„Dziwne, że będąc prawnikiem, mer się dziwi, że ograniczające prawa pretendentów jego decyzje zostały zaskarżone do sądu. Należy również zauważyć, że odwołanie od decyzji mera do sądu złożył przedstawiciel rządu, a nie pojedyncze osoby czy rzekomi „spekulanci” – akcentuje frakcja AWPL-ZChR.
Jej zdaniem, na szczególną uwagę zasługuje również zawarty w artykule apel mera, który wzywa instytucje sądowe, „by nie usunęły ostatecznie tych spraw ze swoich porządków obrad i pozwoliły w ten czy inny sposób zakończyć procedurę zwrotu ziemi w Wilnie”.
„W związku z tym nasuwa się uzasadnione pytanie, czy skierowane do sądów publiczne apele mera nie są sprzeczne z zasadą niezależności sądów. (…) Biorąc pod uwagę fakt, że mer jest stroną postępowania w tej sprawie (pozwanym), powstaje retoryczne pytanie, czy publiczne apele o „nieusuwanie spraw z porządku obrad” i „pozwolenie na zakończenie procedury zwrotu ziemi w Wilnie” nie mogą być postrzegane jako próba wywierania wpływu na sądy i ingerowania w ich niezależność” – napisano w oświadczeniu frakcji AWPL-ZChR w Radzie m. Wilna, podpisanym przez starostę Wandę Krawczonok.





