Menu / szukaj

Debata prezydencka o problemach mniejszości narodowych

Czterech kandydatów na prezydenta przedstawiło w tym tygodniu swoje poglądy na najważniejsze sprawy praw mniejszości narodowych na Litwie. W zainicjowanej przez Polski Klub Dyskusyjny debacie, która odbyła się w Instytucie Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego, wzięli udział: Vytenis Povilas Andriukaitis, Gitanas Nausėda, Ingrida Šimonytė i Waldemar Tomaszewski.
 
W swym słowie wstępnym Waldemar Tomaszewski, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin wyraził nadzieję, że problemy mniejszości narodowych na Litwie zostaną nareszcie rozwiązane, a nie tylko będą omawiane.

Nie zgodził się ze stwierdzeniem kandydata socjaldemokratów, Vytenisa Povilasa Andriukaitisa, że nazwa „wspólnota narodowa” w stosunku do mniejszości narodowych brzmi lepiej, bo to wcale nie o brzmienie chodzi.

Jak podkreślił, mniejszości narodowe mają pewną definicję prawną, co ma konkretne określenie w prawie i standardach europejskich. Jednym z głównych problemów mniejszości narodowych na Litwie jest brak akceptacji powszechnie uznawanej definicji mniejszości narodowych.

„Mniejszości narodowe to ci, którzy mieszkają na tym obszarze od wieków, tak zwani autochtoni. Na Litwie, oprócz Litwinów, Żmudzinów, zamieszkują od wieków Polacy, Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Tatarzy, Żydzi, Karaimi, Łotysze” – powiedział europoseł. Przewodniczący AWPL-ZChR nieprzypadkowo przywitał zebranych w językach dziewięciu wyżej wymienionych narodów, co zostało nagrodzone oklaskami.

„Ustawa o prawach mniejszościach narodowych, która została przyjęta po wydarzeniach 13 stycznia, została zniesiona w 2010 r. przy rządzie Kubiliusa i nie została dotychczas przywrócona” – mówił kandydat na prezydenta Waldemar Tomaszewski. Podkreślił, że było już sporo dyskusji i to podczas każdych wyborów, ale nadszedł najwyższy czas na rozstrzygnięcie wszystkich kwestii, dotyczących mniejszości narodowych.

Gitanas Nausėda przemawiał rzeczowo, jednak jego stwierdzenie o oryginalnej pisowni nazwisk na ostatniej stronie paszportu nie wywołało przychylnej oceny sali. Zebrani entuzjastycznie przyjęli natomiast wiadomość z ust Ingridy Šimonytė o tym, że jej babcia pracowała w polskiej szkole jako nauczycielka klas początkowych.

W opinii wielu zebranych jako prawdziwy populista zachował się Vytenis Andriukaitis, mówiąc że jego partia jest najbardziej przychylna dla mniejszości narodowych. Chociaż socjaldemokraci, niejednokrotnie będąc u steru władzy, nie zrobili dla mniejszości narodowych nic, wręcz pogarszali ich sytuację poprzez wprowadzenie 5-procentowego progu wyborczego czy sztuczne zakładanie na Wileńszczyźnie tak zwanych szkół powiatowych.

Andriukaitis nawet zaatakował AWPL-ZChR mówiąc, że polska partia nie ma racji bytu i że Polacy powinni wstępować do socjaldemokratów podając za przykład obecnego na sali byłego kandydata na mera rejonu wileńskiego Roberta Duchniewicza.

Uczestnicy debaty odpowiedzieli na szereg pytań. Redaktor portalu delfi.lt Oleg Jerofejev zwrócił uwagę na to, że na Ukrainie pierwszą rundę wyborów wygrał  i ma największe szanse zostać prezydentem – W. Zełenski, który, zaznaczył, jest Żydem. Zapytał więc, czy może także na Litwie zostać prezydentem przedstawiciel mniejszości narodowych? Waldemar Tomaszewski odpowiedział, że o ostatecznym wyborze często decydują pieniądze oligarchów, ale czemu nie, przecież na Litwie dwukrotnie wygrała D.Grybauskaitė, która pochodzi z rodziny mieszanej.

Sama debata, jak i zadawane pytania, były merytoryczne i ciekawe. Przysłowiową łyżką dziegciu był wyskok redaktorki radia Znad Wilii Renaty Widtmann, która nawet nie zadając pytania, biadoliła i mówiła różne niedorzeczności o tym, że Waldemar Tomaszewski nie przychodzi na jej audycje, że  „zabrania” to robić dyrektorom szkół itd. Wygadywanie takich bzdur obnażyło klasę dziennikarzy ZW i ku ich wstydowi stosownie zostało ocenione przez audytorium.

2019-04-06